piątek, 19 lutego 2016

Byłeś, jakby to powiedzieć, studentem, jeśli chodziło o miłość.





*******

Za oknem padał deszcz. Strugi deszczu skraplały się na mosiężnej poręczy tarasu.
Siedział i snuł lamentów sznur. To nie był czas, w którym mógłby znieść rozmiar tego bólu. Nie rzucił się w ciernie poszukiwań, a w ucieczkę rozmowy z Jackiem.
- Cierpię bracie, cierpię okrutnie — warknął.
- Okrutnie?
- Tak przyjacielu, okrutnie.
- Czym jest okrucieństwo? To tylko słaby pancerz przed czułością, którą gdzieś tam w sobie każdy z nas ma. Siebie wiń, siebie tylko. Dałeś jej bicz do ręki, swoje zaufanie. Nie będzie miała nad Tobą litości. Teraz to widzisz, jaśnie i przejrzyście. Uczucia, które ma do Ciebie, są wszystkim tym, czym jest właśnie brak miłości. Świat kiedyś był lepszy. Nie skurwił się tak bardzo jeszcze.
- Człowiek też — dopowiedział.
- Widzisz, to czego nie ma. Szukasz uczuć jak bezdomny.
- Jacuś, ta kobieta czule dotykała moich słów, a ja zakochałem się ze strachu. Boję się z tego wielkiego strachu, że taka kobieta jak ona, nie przydarzy mi się już w żadnym znaczącym stopniu.
- Wierzę, że kobieta, którą tak bardzo kochasz, musi się dla Ciebie pojawić w odpowiednim momencie. Byłeś, jakby to powiedzieć, studentem, jeśli chodziło o miłość. Tamta czuła się samotnie i pchała się ku Tobie, a Ty byłeś wart więcej niż kobiety, która potrzebowała schronienia w tych czterech ścianach.
(...)

*******


- Przemysław Kobylański "16/2" - zbiór opowiadań (fragment)

1 komentarz:

  1. Podoba mi się, to jak piszesz.. ciekawa jestem chce Więcej ;) pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń